czwartek, 27 listopada 2014

Pachnący czwartek. TOP 10 ZAPACHÓW NA ZIMĘ

Hej!
Od kilku dni pogoda daje mi się we znaki, a przecież to dopiero końcówka jesieni, zima dopiero przed nami. Te coraz chłodniejsze dni lubię uprzyjemniać sobie, otulając się ulubionymi perfumami.
O ile bez makijażu bezproblemowo mogę wyjść z domu, tak bez ulubionego zapachu ani rusz! Nie wyjdę i koniec.
Każdego dnia, zależnie od pory, humoru, stroju, czy okazji, sięgam po jakiś flakonik z mojej kolekcji. Nie ukrywam, że zapach jest dla mnie czymś niezwykle istotnym, a perfumy sprawiają mi niesamowitą przyjemność. Lubię poznawać nowości, choć coraz częściej poszukuję "perełek" wśród tych zapachów, które swoją premierę miały już kilka lat temu.
Dziś przedstawiam Wam moje TOP 10 zapachów na zimę.
Zapraszam!

beautymania blog


beautymania blog perfumy

1. Kenzo Amour-zapach wydany w 2006r. Mój ulubiony na długie, zimowe dni. Delikatny, słodki,
    romantyczny, ciepły i trwały.
    Nuty głowy: biała herbata i ryż
    Nuty serca: kwiat wiśni, plumeria i heliotrop
    Baza: piżmo, wanilia, nuty drzewne i kadzidło.



2. Chopar Casmir-perfumy swoją premierę miały w 1992r. Ja poznałam je jakieś cztery lata temu
     i pokochałam je od pierwszego "niuchnięcia". Od tamtej pory otulają mnie każdej zimy. Używam 
     ich zarówno na dzień jak i na wieczór, choć to dość mocny zapach. Znakomita trwałość.
     Nuty głowy: brzoskwinia, morela, czarna porzeczka, malina, mango, kokos i bergamotka
     Nuty serca: mandarynka, goździk (roślina), cynamon, jaśmin, geranium i konwalia
     Baza: wanilia, benzoes, fasolka tonka, opoponaks, Żywica bursztynowa, piżmo, paczula i drzewo
     sandałowe.




3. Dolce&Gabbana The One- kolejny zapach z 2006r. Polubiłam je za sprawą mojej serdecznej
    koleżanki jakoś w okresie szkoły średniej. To ciepły i słodki zapach w sam raz na dzień, ale też
    i na wieczór. Bardzo dobra trwałość.
    Nuty głowy: liczi, mandarynka, brzoskwinia i bergamotka
    Nuty serca: lilia, śliwka, jaśmin i konwalia
    Baza: żywica bursztynowa, piżmo, wanilia, wetyweria.




4. Christian Dior Dolce Vita-swoją premierę miały w 1994r. Poznałam je chyba na pierwszym roku
    studiów. Pamiętam, że nie od początku mnie zachwyciły. Przekonałam się do nich i polubiłam
    dopiero po kilkunastu użyciach. Któregoś zimowego dnia, dałam je mojej mamie na 
    przetestowanie i... to zdecydowanie jej zapach! Na jej skórze pachniał o wiele lepiej, rozwijał się
    piękniej, pasował idealnie! Flakonik powędrował więc do mamy. Uwielbiam Dolcę Vitę, ale
    właśnie wtedy, gdy to ona nim pachnie. Jest niesamowicie elegancki, mocny, słodki, wytworny...
    Nuty głowy: lilia, brzoskwinia, grejpfrut, bergamotka, róża, kardamon
    Nuty serca: morela, magnolia, lilia, cynamon, heliotrop, brazylijskie drzewo różane,
    Baza: drzewo sandałowe, kokos, wanilia, cedr.





   5. Givenchy, Ange ou Demon- wychodzi na to, że rok 2006 był obfity w ciekawe premiery w
       świecie perfum. Tajemniczy, intrygujący, seksowny, niepokojący-tak określiłabym go w 
       czterech słowach. Niebanalny, stworzony by nosić go wieczorem...
       Nuty głowy: mandrynka, szafran, tymianek
       Nuty serca: lilia, orchidea, ylang-ylang,
       Baza: fasola tonka, wanilia, brazylijskie drzewo różane, mech dębowy.
       

6. Thierry Mugler Alien-zapach z 2005r. Niekwestionowany lider tego zestawienia. Mój
    najukochańszy, wyjątkowy, magnetyczny, najlepszy od kilku lat.
    Jeden z niewielu naprawdę "moich" zapachów. Dość kontrowersyjny, ciągle słyszę o nim skrajne
    opinie. Kiler. Niesamowita trwałość. 
    Jak opisałabym go w sześciu słowach? Elegancja, tajemnica, pożądanie, seks... dużo seksu. 
    Dla mnie Alien to kwintesencja kobiecości, zmysłowości, namiętności... 
    Najlepszy wieczorem, nocą... do koronkowej bielizny... kiedy wcale nie chcemy być grzeczne.
    Nuty głowy: jaśmin
    Nuty serca: nuty drzewne
    Baza: żywica bursztynowa


7. Gucci Gucci By Gucci- premiera w 2007. Zanim poznałam Aliena, był to zdecydowanie mój 
    numer jeden. Jest elegancki, ciepły, kobiecy, z nutą słodyczy... klasa. Sięgałam po niego chętnie 
    zarówno z rana, jak i wieczorem. Dobra, choć nie znakomita trwałość.    
    Tak ogólnie to mam słabość do perfum sygnowanych marką Gucci, ale o tym innym razem :)
    Nuty głowy: guajawa i gruszka
    Nuty serca: gardenia tahitańska
    Baza: paczula, piżmo, miód.



8. Yves Saint Laurent Cinema- to orientalno-kwiatowe perfumy z 2004r. Zapach idealny na
    jesienno-zimowe chłody. Pięknie rozwija się na skórze. Jest elegancki, subtelny, niesztampowy.
    Jak większość zapachów od YSL- trwałość oceniam na 5+.
    Nuty głowy: klementynka, cyklamen, kwiat migdałowca
    Nuty serca: piwonia, amarylis, jaśmin
    Baza: żywica bursztynowa, benzoes, białe piżmo, wanilia.

 

9. Paco Rabanne XS-słynna ikseska z 2007 roku. Całkiem udany, słodko-kwaśny miks.
    Przyjemny, z małym pazurem, ma w sobie to "coś". Nie jest to może jakaś wybitna kompozycja,
    ale chętnie po nią sięgam od czasu do czasu, głównie jako zapach na dzień. 
    Nuty głowy: żurawina, różowy pieprz, tamaryndowiec
    Nuty serca: czarny fiołek, kakao, róża
    Baza: paczula, wanilia, drewno massoia.

 

10. Prada Candy- orientalno-waniliowe Candy swoją premierę miały w 2011r. 
      To subtelne, optymistyczne, ciepłe i słodkie perfumy. Najbardziej wyczuwam w nich jest karmel.
      Nie jest to na szczęście mordercza, dusząca słodycz.
      Perfumy otulają skórę delikatną chmurką zapachu. Idealne na dzień, do pracy. Cechują się dobrą
      trwałością. 
      Nuty głowy: piżmo
      Nuty serca: benzoes
      Nuty bazy: karmel


A czym Wy lubicie pachnieć zimą? Macie swoje typowo "zimowe" perfumy? 
Chętnie poznam Wasze typy!

34 komentarze:

  1. Dużo fajnych propozycji tutaj widzę :) Ja nie jestem za bardzo zapachowa i najczęściej po prostu nie pachnę niczym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz przeciwnie, odczuwam ogromną potrzebę "pachnienia" ;)

      Usuń
  2. Ja juz mam swoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Great blog♥

    How about follow each other?
    I follow your blog. Waiting for you♥
    My Blog: http://juliemcqueen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. XL Rabanne kojarze, sliczny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki romantyczno-zadziorny w moim odczuciu :)

      Usuń
  5. Heheh ja mam odwrotnie :) Bez makijażu nie wyjdę z domu , już nie te latka :) Swojego ulubieńca niestety nie mam, zazwyczaj za każdym razem kupuję inny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w końcu trafisz na takie tylko Twoje perfumy :)

      Usuń
  6. Dzień doberek. Nominowałam Cię do Liebster Blog award, szczegóły tutaj http://epidermidis.blogspot.com/2014/11/liebster-blog-award-nominacje-nominacja.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam Aliena, Casmir i Cinemę. Aliena kocham, choć na razie jesteśmy w separacji ;)
    Casmir mam, czasem lubię go użyć i faktycznie jest to zapach typowo zimowy.
    Mój zimowy faworyt to Kenzo Jungle, używam go na zmianę z Oriensem Van Cleefa&Arpelsa,
    w którym zimą szukam nut ciepłych, latem tych bardziej rześkich. I czasem Secret Obsession CK, to aromat grzanego wina i może śliwek? w każdym razie bardzo zimowy zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu mam ochotę przetestować Oriensa, ale w żadnej perfumerii niestety na niego nie trafiłam :(

      Usuń
    2. Hmm, Sephora go ogólnie ma u siebie, ale jak to w stacjonarnych bywa - część asortymentu jest, część nie :( Ja bardzo polecam!

      Usuń
    3. A ja akurat nie mam żadnej Sephory w promieniu ponad 100km :(

      Usuń
  8. W Alienie jestem zakochana, planuję jego zakup :)
    Do tej listy dodałabym jeszcze J'Adore Diora, bo jest taki ciepły i otulający :) W sumie Chloe też się nadaje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie żaden z zapachów Chloe nie przypadł do gustu. Myślałam nad dodaniem J'Adore Diora, ale wtedy wyszłoby mi TOP 11 ;)

      Usuń
  9. Mnie się szybko nudzą zapachy, więc kupuję mniejsze pojemności, żeby zdążyć zużyć zanim będę miała go dość ;) O ile makijaż, choćby najdelikatniejszy muszę mieć, wychodząc z domu, to z zapachami już tak nie jest. Zależy od dnia, okazji i nastroju ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoich ulubionych lubię mieć 90 lub 100ml :) Co niestety daje w kość mojemu budżetowi ;)

      Usuń
  10. Niestety nie mogę stosować produktów tego typu, więc nie sprawdzę czy ładnie pachną ;) ale niektóre mają całkiem fajne opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, flakoniki przyciągają uwagę i często są piękną ozdobą toaletki :)

      Usuń
  11. jakoś te zapachy nie w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pochwal się takimi w Twoim stylu? ;)

      Usuń
  12. ja bardzo lubię Chloe albo Dior Jadore :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z żadnym zapachem Chloe jeszcze się nie pokochałam :/

      Usuń
  13. Bardzo podoba mi się ten wpis, ciężko jest opisać zapachy ale dzięki Tobie mogłam sobie je wyobrazić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznam szczerze, że nie zmieniam zapachów wraz z porami roku, używam tych samych przez cały rok, naprzemiennie :) Lubię słodkie - świeże lub otulające :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zimą stawiam na zdecydowanie mocniejsze i "cięższe" perfumy niż latem, ale nie mam swoich ulubieńców

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czeka Cię przyjemne poszukiwanie tego jedynego ;)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Nie znasz w sensie: nie testowałaś? Czy w ogóle marki są Ci obce? ;)

      Usuń

A co Ty o tym myślisz? :)