środa, 4 lutego 2015

Zużycia styczniowe. Mini-recenzje część I

Pomyślałam sobie pod koniec ubiegłego roku, że czas rozprawić się z zalegającymi w łazience i szufladach "niedobitkami" kosmetycznymi i licznymi zapasami. Próbki, próbeczki, miniatury... "super promocja, kupię na zapas, przecież zużyję!" I... robi się mały bałagan...- pewnie znacie to z własnego doświadczenia. 
Stwierdziłam, że podejmę się projektu "denko". Zanim kupię kolejny kosmetyk z danej kategorii, zużyję te, które mam na stanie.
Produktów jest naprawdę niewiele, więc to będzie takie mini-mini denko :)
Zapraszam!

lush flying fox

Zacznijmy od pielęgnacji ciała, a konkretniej kosmetyków do kąpieli.

peeling joanna


1. Lush, Snow Fairy Shower Gel - żel pod prysznic.
Zamówiony "w ciemno", no bo w końcu był bajecznie różowy i zawierał te urocze drobinki + miał mieć przeeeesłodki zapach... Jak miałam się nie skusić?
Niestety bajkowo mi z nim nie było i nasza znajomość nie skończyła się happy endem.
Zapach był sztuczny, chemiczny, plastikowo-cukierkowy. Po użyciu konieczne było nasmarowanie się balsamem, wysuszał moją skórę bardziej niż drogeryjne myjadła. Zużywanie go było męczące. Plusy? Ładnie prezentował się na wannie i to by było na tyle.

Czy kupię go ponownie? NIE

2. Lush, Flying Fox Shower Gel - żel pod prysznic.
Sama nie mogę w to uwierzyć do tej pory, ale do zakupu tego żelu skusiła mnie recenzja... Kominka, tfu tfu, to znaczy Jasona. Napisał kiedyś posta dotyczącego Lusha i wyraził ogromny zachwyt nad zapachem Flying Fox. Potwierdzam- zapach jest prze-cu-dow-ny! Żałuję, że zamówiłam tylko miniaturkę. Spodziewałam się, że to Snow Fairy bardziej przypadnie mi do gustu i kupiłam tego śmierdziela w normalnej, dużej butelce. Eh. Moja intuicja czasami płata mi figle.
Muszę dodać, że Flying Fox nie wysuszał mnie jak SF(ale też ma o wiele lepszy skład), lubiłam zabierać go ze sobą na saunę lub basen. Idealny na wieczór.  Genialny poprawiacz humoru o relaksującej, kojącej woni, która przywodzi na myśl dobre perfumy.

Czy kupię go ponownie? Jeśli będę miała możliwość TAK (tak,tak,tak,tak!!!)

3. Joanna, Naturia, Peeling myjący z kawą wygładzający
Tani i łatwo dostępny, nie za ostry, nie za łagodny, mało wydajny jak większość peelingów. Zapach dość przyjemny, ale bez rewelacji. Przyznam, że raz na jakiś czas kupuję różne wersje zapachowe tego peelingu, zwłaszcza na wyjazdy. 5 zł za 100ml to nie majątek, przyznacie? Wystarcza mi na jakieś trzy użycia, max cztery. Minus- opakowanie, z którego ciężko wydobyć resztki produktu.

Czy kupię go ponownie? TAK



Jeśli chodzi o balsamy i inne smarowidła do ciała, to zużyłam tylko:

4. Anida, Medisoft, Kremowy Balsam do ciała
Pisałam już o nim TUTAJ.

Czy kupię go ponownie? TAK
......................................................................................................................................................
W kategorii włosy tylko trzy zużycia:


5. Mrs Potter's, Balsam odbudowa i nawilżenie
Kolejny produkt tani, łatwo dostępny, który bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Właściwie to mogłabym zaryzykować stwierdzenie, że użycie tej odżywki to gwarancja dobrze wyglądających włosów przez cały dzień. Jeszcze nigdy nie zrobiła mi "kuku" w postaci puchu albo oklapniętych włosów. Czasami stanowiła bazę do masek DIY kładzionych przed myciem włosów, częściej jednak stosowałam ją solo po myciu na kilka minut.
Nie mam zastrzeżeń.

Czy kupię go ponownie? TAK

6. Barwa Ziołowa, Szampon Tatarako-Chmielowy
Muszę mieć zawsze "na stanie" mocno oczyszczający szampon. Używam go raz na tydzień, czasem rzadziej. Szampony Barwy sprawdzają się w tej roli bardzo dobrze. Mają przyjemne, ziołowe zapachy, dobrze się pienią i znakomicie oczyszczają nie podrażniając przy tym skalpu. Kosztują jakieś 3-4zł. Minusem jest dla mnie tylko opakowanie, które mogłoby być bardziej funkcjonalne, otwór jest za duży.

Czy kupię go ponownie? TAK

7. Pervoe Reshenie, Przepisy Babci Agafii, Maska drożdżowa do włosów na pobudzenie wzrostu
No przyznam szczerze, że mnie nie zachwyciła. Z całą pewnością nie pobudziła wzrostu włosów. Nie rosły szybciej, nie wypadało ich mniej, nie pojawiały się "baby hair". Miała intensywny ciasteczkowy zapach, który może polubiłabym w balsamie do ciała lub płynie do kąpieli, ale nie w produkcie do włosów. Stosowałam ją zarówno przed myciem włosów, jak i po... na kilka minut, ale też na godzinę pod czepek. Nie obciążała włosów, ale nie wyglądały po jej użyciu tak dobrze, jak po zwykłym balsamie Mrs Potter's.

Czy kupię ponownie? NIE

......................................................................................................................................................
Z zużywaniem kosmetyków do pielęgnacji twarzy też nie zaszalałam, jednak luty będzie bogatszy pod tym względem :)


8. Różne próbki
Ja wiem, że teraz taka moda na wielu blogach panuje, żeby na podstawie jednej lub dwóch próbek napisać całą recenzję produktu, no ale ja nie umiem wyrobić sobie opinii po użyciu kilku mililitrów.
Mogę tylko stwierdzić, że żadna z próbek nie spowodowała uczulenia, podrażnienia, czy zaczerwienienia twarzy.
Zużywałam je najczęściej po basenie/saunie/siłowni/ na nocowanie poza domem, by nie nosić ze sobą pełnowymiarowych opakowań.
......................................................................................................................................................
Półprodukty:


9. Zrób Sobie Krem, Potrójny Kwas Hialuronowy 1.5%
Ten pan dorobi się zapewne odrębnej recenzji na blogu. Zdradzę tylko, że z powodzeniem używałam go w pielęgnacji włosów i twarzy. To już któraś buteleczka z rzędu.

Czy kupię go ponownie? TAK
......................................................................................................................................................
Zapachy:
Postawiłam w tym miesiącu na zużywanie próbek i odlewek i też nie wyszło tego dużo...

valentino

10. Emanuel Ungaro, Ungaro
Przyjemniaczek o przyzwoitej trwałości, w sumie to przydałaby mi się mała flaszka :)
Jestem na TAK

11. Valentino, Very Valentino
Jeszcze żaden zapach od Valentino mnie nie oczarował, tym razem nie było inaczej. Przeciętniaczek.
Jestem na NIE

12. Fondente Extra Cioccolato Mon Amour
Miało być orientalnie, waniliowo i rozkosznie czekoladowo... A wyszło bez szału, chemicznie. Miałam dni, w których podobało mi się, jak układał się na skórze, jak przyjemnie otulał... Po czym przychodziła faza hejtu. Przyznam jednak, że zbierał słowa uznania u płci brzydszej. W ogólnym rozrachunku:
Jestem na NIE

13. Lubin, Black Jade
Próbka pochodzi z czasów, gdy szukałam wśród niszy czegoś dla siebie. Znalazłam na razie niewiele, kiedyś ponowię poszukiwania. Black Jade to zupełnie nie mój zapach, nie polubiliśmy się.
Jestem na NIE
......................................................................................................................................................
Makijaż:

Mam tylko jeden produkt, ale za to jaki!!! 


14. Guerlain Parure de Lumiere Fluid - podkład nawilżająco rozświetlający
Pamiętam jak długo na niego oszczędzałam i pamiętam jak bardzo się ucieszyłam, gdy udało mi się go kupić w Douglasie z fajną zniżką.
W sumie to jest to najdroższy podkład, jaki kiedykolwiek sobie kupiłam. Miałam małe obiekcje przez zakupem podkładu za ponad 200zł(o dziwo, z perfumami takich rozterek nigdy nie miałam :D) Przyznam jednak, że jest wart każdej złotówki wydanej na niego. 
Sprawdzał się w każdych warunkach, o każdej porze roku. Nawet gradobicie nie było mu straszne :) A przy tym był lekki, przyjemny w aplikacji, delikatnie kryjący. Nie podkreślał suchych skórek, dawał delikatny efekt rozświetlenia. Ładny, niezbyt nachalny zapach i eleganckie opakowanie to kolejne plus. No i ta świadomość, że używa się czegoś luksusowego :) 

Czy kupię go ponownie? Ze względu na cenę NIE WIEM


I to by było na tyle. Nie było tego za dużo, ale postaram się, żeby luty był bogatszy w zużycia.
A jak tam Wasze "denka"? :)

24 komentarze:

  1. te lushe bym chetnie wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcą nam wprowadzić Lusha do PL :/

      Usuń
  2. Ja ciągle zbieram na denko :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. oczka mi się świecą za każdym razem gdy widzę jakiś produkt Lush :) A ten podkład pewnie cudo. Ja sama chyba zacznę oszczędzać na DW od Estee Lauder.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad tym DW też myślałam swojego czasu, ale chyba byłby dla mnie za ciężki. Miałam za to wersję light i byłam bardzo zadowolona :)

      Usuń
  4. Znam jedynie balsam Mr. Potters i również go bardzo lubię :) Zużyłam chyba 3 butle, kiedyś na pewno wrócę :)
    Ostatnio buszowałam po stronie doz.pl i wypatrzyłam te masła Anidy, zaciekawiły mnie, a skoro i Ty je chwalisz, poczynię zakupy ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic nie miałam z Twojego denka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli ja mogłabym napisać, że mam w danym miesiącu 3 zużycia w kategorii włosy, to byłyby to AŻ trzy zużycia :D Ja naprawdę nie wiem, wszystko u mnie schodzi w tak ślimaczym tempie, że niedługo utonę w kosmetykach... A przecież staram się i nie kupuję więcej! :c Na peeling z Joanny mam ochotę, ale na razie mam nowy peeling ze skały wulkanicznej, który kupiłam na ZSK :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czaje się i czaje na ten peeling z Joanny ale nigdzie u mnie nie mogę go dorwać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzy mi się poznać w końcu coś od Lush :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne kosmetyki, także lubię produkty Mr. Potters z Lusha niestety nic nie miałam:)obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że jest tu kilka moich ulubieńców :) Mr.s Potter :D No i ciekawi mnie Lush :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawił mnie balsam Anida, na ale mam bana i udaję, że go nie widzę :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Lush! Bardzo lubię i tak bym zrobiła tam zakupy...

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle zachwytów było kiedyś nad tą drożdżową maską, a teraz u nikogo się praktycznie nie sprawdza :(

    OdpowiedzUsuń
  14. denko to naprawdę super pomysł, u mnie półki są za bardzo zapełnione

    http://blogerskiwywiad.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne denko i kosmetyki :) Parure de Lumiere tez miałam bylam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe rzeczy ;) mnie ten peeling z kawą zaciekawił ;)

    PS.Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że ta maska drożdżowa się u Ciebie nie sprawdziła. Niedawno ją dostałam w Shinyboxie i mam nadzieję, że jednak u mnie zadziała. Opis na opakowaniu jest bardzo obiecujący :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziewczyny, co Wy macie z tym Lush? To chyba chęć poznania czegoś nowego tak Was do tego ciągnie. Dostałam ostatnio 3 szampony w kostce, odżywkę w kostce, peeling do ust, żel pod prysznic, a nawet mydło i trochę jeszcze innych kosmetyków z tej firmy... Skończyło się to lekkim rozczarowaniem. Oczekiwałam czegoś więcej.... :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też jak zobaczyłam snow fairy to miałam ochotę go kupić, ale dzięki za radę ;)

    Obs za obs? Daj mi znać
    iwbaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. właśnie sobie uświadomiłam jak mało znam kosmetyków:D muszę wybrać się skleu nazakupy:)
    MinimalStyle Magazine
    MesmerizeFashion

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten balsam wygląda bardzo zachęcająco

    OdpowiedzUsuń

A co Ty o tym myślisz? :)